• Wpisów: 15
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 2 082 / 1519 dni
 
fantazyjnazuza
 
Cześć !
Proszę o przebaczenie za głupie porzucenie bloga :(
Jedziemy z rozdziałem !
~~~
Po bardzo długiej i cichej drodze dotarliśmy do wielkiej jaskini która mogła pomieścić cały stadion narodowy. W jej ogromnych ścianach wydrążone były dziury w których płonęło tęczowe światło. Jaskinia była usiana małymi domkami , licznymi namiotami i co mnie zdziwiło bogami.
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział Halt zdejmując obszerny kaptur.
-O bogowie.-powiedziała Annabeth.-To miejsce jest niesamowite.
-Myślę że mógłbym zainstalować tutaj małą fontannę a tam...-zaczął Leo drapiąc się po brodzie ale gdy dotknęłam jego ramienia ucichł natychmiast. Spojrzał na gburowate oblicze Halta. Bóg Zwiadowców obejrzał go od stóp do głów.
-Złota rączka ?-zapytał wreszcie.
-Jaka złota rączka!-oburzył się Leo.-Jestem synem Hefajstosa.
-Aha. Bardzo interesujące.-powiedział bez emocji , po czym ruszył dalej drogą. Doszliśmy do malutkiej chatki zrobionej na szybko z drewna. Leo miał już ją skrytykować ale ścisnęłam mu dłoń.
-Daj spokój.-szepnęłam. Halt pchnął drzwi i mruknięciem zaprosił nas do środka. Wnętrze chaty było ubogie , jakby mieszkał tam chłop ze średniowiecza. Łóżko , dębowy stół na środku pokoju , kilka krzeseł , palenisko. Zdziwiła mnie tylko jedna rzecz. Bóg Zwiadowców nie zdjął kołczanu pełnego strzał z pleców ani nie odłożył łuku. Miał go cały czas w gotowości. Pstryknął palcem a na stole pojawiły się pięć kubków z ziołową herbatą.
-Co was sprowadza do nas ?-spytał siadając.
-Dziwne zapadnięcie się pod ziemie.-rzucił Percy biorąc do ręki kubek.
-A tak bardzo dużo... em jak wy się nazywacie w ogóle?
-Herosi.-podpowiedziałam.
-No właśnie tak. Bardzo dużo herosów ostatnio ląduje tutaj u nas. Potem zabiera ich jakiś chłopiec. Dziwne jak on mówił że ma na imię... Luce ?
-Luke.-powiedziała Annabeth i zaczęła dygotać na całym ciele. Percy objął ją ramieniem i przytulił.
-Pytaliście się go dlaczego to robi ?-spytałam.
-Nie. Niektórzy z nas mówili coś o jakiejś bitwie. Luke rekrutuje herosów do jakiś tam swoich celów. Nie zaprzątamy sobie tym głowy , bo i tam nikogo nie interesujemy. Po prostu Luke wchodzi ze swoimi potworami , zabiera ich , i wychodzi.
-Czy te zabieranie jest regularne? O tej samej porze dnia , codziennie , co tydzień?-spytałam. Podrapał się po siwych włosach.
-Codziennie przychodzi by sprawdzić czy jacyś herosi są. Robi to w południe.-odparł. Przyglądał mi się badawczo. Jego oczy rozbłysły na ułamek sekundy ale potem znów przybrał obojętną postawę. Najwyraźniej zauważyłam to tylko ja.
-Luke przybędzie dziś po nas.-powiedziałam do przyjaciół.
-Co zrobimy?-zapytał Leo.
-Hmm...-zamyśliłam się.-Percy i Annabeth zostaną tutaj. Luke ich rozpozna dlatego nie możemy ryzykować. Ja i Leo dobrowolnie oddamy się w jego ręce. Sprawdzimy co kombinuje.
-Co ?!-ożywiła się córka Ateny.-Nie możesz ! Nie wiesz jaką posiadasz moc ! Zabije cię od razu !
-Nie. To was zabije od razu.-powiedziałam.-Zna was. Mnie i Leo nigdy nie widział na oczy. Spokojnie damy sobie radę.
-Halcie , czy Annabeth i Percy będą mogli tutaj zostać na czas kiedy nie przybędziemy?-spytał Leo.
-Jeśli przybędziecie.-dorzucił Halt.-Ale... myślę że mógłbym się zgodzić.
-Ile mamy czasu do południa?-zapytał Percy. Bóg Zwiadowców spojrzał na zegar.
-Pięć minut.-odparł obojętnie.
~~~
Kolejna część już niedługo!
7a215abfc34c775a395cd2a7b1ad7505_page.jpg

/Fantazyjna Zuza

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Rozdział nie jest zły, ale nie byłabym sobą, gdybym nie doczepiła się do kilku rzeczy:
    1. Luke zginął przed tym, kiedy Leo dowiedziasł się, że jest herosem.
    2.  Stylistyka kochana!
    - nie powtarzaj słów
    - uciekają ci spację. ZAWSZE robimy je między słowami, a przy znakach interpunkcyjnych  w takim układzie:
    słowo znak interpunkcyjny spacja słowo
     
  •  
     
    Extra!!
    Czekam na więcej!