• Wpisów: 15
  • Średnio co: 102 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 2 211 / 1637 dni
 
fantazyjnazuza
 
Witajcie !
Po niecałym tygodniu braku weny nareszcie wracam :)
~~~
-Lucy...-powiedział Leo siadając koło mnie na schodkach ganku. Właśnie wrócił z Haltem ponieważ bóg Zwiadowców kazał Percy 'emu i Annabeth na czas kiedy Luke nie odejdzie ukryć się na strychu. Na szybko kreśliłam w głowie plan działania.
-Lucy.-powtórzył już trochę głośniej Leo. Odwróciłam głowę w jego stronę. Spojrzał na mnie tymi swoimi brązowymi oczami.
-Wybacz.-powiedziałam.
-Wszystko w porządku ?-spytał spoglądając ukradkiem na zakapturzoną postać która stała za nami.
-Chciałeś raczej powiedzieć czy masz jakiś plan.-powiedział Halt.
-Nie. Wcale nie chciałem.-odparł urażony Leo.
-Nie ? A to ciekawe. Lepiej oczywiście zapytać się jak się czujesz , ale i tak wiesz że jesteście oboje w niebezpiecznej sytuacji i bez planu możecie zginąć. Ale oczywiście pytaj się dalej czy wszystko w porządku.
-Halcie.-zaczęłam.-Mam plan. Nie dręcz nieszczęśnika bo jest zestresowany.
-A ty nie jesteś ?-spytał syn Hefajstosa.
-Owszem jestem... Ale nie czas teraz na strach. Trzeba przygotować się na spotkanie z Lukiem. Od teraz jesteś Rufus.-powiedziałam a on zrobił zdziwioną minę. Halt jakby przysunął się bliżej żeby móc lepiej słyszeć.
-To część planu. Od teraz nie możemy mówić do siebie po imieniu. Tam gdzie nas zabierają mogą być osoby które cię znają. Na wszelki wypadek też zmienię imię.
-Alyss.-powiedział starzec.
-Może być Alyss.-wzruszyłam ramionami.-Tak czy inaczej jesteś Rufus a ja Alyss. Hm...-dotknęłam jego włosów.-Przydało by się zrobić coś żeby... Ah ! Halcie , nie masz przypadkiem jakiegoś materiału najlepiej o takiego na długość.-rozłożyłam ręce żeby podać przybliżone wymiary. Starzec wszedł do chaty po czym wyszedł z niej równie szybko. Podał mi ciemno-zielony kawałek chusty. Zawiązałam ją na głowie Leo jak wiąże się bandamki. Wyglądał trochę inaczej niż zwykle.
-Po co to wszystko ?-spytał.
-Nic nie rozumiesz ? Nie mogą cię rozpoznać. Działamy jak szpiedzy.
-A ty ?-wskazał palcem na mnie. Przez chwilę milczałam. Nagle mnie oświeciło. ,,Afrodyto ?,,-pomyślałam.-,,Mogła byś zmienić mój wygląd ? Tylko proszę nie tak bardzo. I bez różu !,,-dodałam szybko.
-Lucy... Wyglądasz.... inaczej...-wycharczał zdziwiony Leo. Rzeczywiście. Moje proste blond włosy zastąpiły lekko kręcone i brązowe. Ubrana byłam inaczej. Za miast obszernej koszulki miałam niebieski T-shirt z napisem ,,Wszyscy chłopcy mnie kochają,,. Moje znoszone dżinsy odeszły , a na ich miejscu pojawiły się czarne krótkie spodenki.
-Afrodyto nie chodziło mi o to !-krzyknęłam.
-Zamknijcie się.-skarcił nas Halt.-Już jedzie.-wskazał palcem na mały kryty wóz. Bogowie omijali go gdy tylko jakaś bestia ze środka zawyła albo zawarczała. Tym powozem śmierci kierował...
Luke.
~~~
Wiem długi rozdział ale jak pisać to pisać :D
10256824_781707125186429_7783117901707193239_n1.jpg

/FantazyjnaZuza

Nie możesz dodać komentarza.