• Wpisów: 15
  • Średnio co: 102 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 2 211 / 1637 dni
 
fantazyjnazuza
 
Siema !
Ostatnio mam przypływ weny i energii na pisanie dalszego rozdziału ;D

~~~
Wóz w mgnieniu oka przebył trasę dzielącą go od domku Halta. Luke zatrzymał powóz i zeskoczył na miękki piasek dokładnie tak jak kot. Kiedy się wyprostował w mojej duszy ktoś krzyknął. Dosłownie. Nigdy nie widziałam Luke 'a ale obiło mi się coś o uszy że nie był z niego miły typ. Teraz moje marne stwierdzenia się potwierdziły. Luke miał na twarzy szpetną ranę ciągnącą się po policzku. Wyprostował siyę i podszedł do nas. Kroczył dostojnie jakby był jakimś królem na balu.
-Co mu tu mamy ?-spytał.
-To są Alyss i Rufus.-rzucił ponuro Halt. Luke zmierzył nas wzorkiem. Na jego twarzy pojawił się wymuszony uśmiech.
-Czołem.-powiedział.-Z kąt przybywacie ?-spytał poprawiając włosy. Takiego pytania się spodziewałam, więc bez wahania odpowiedziałam :
-Uciekliśmy z Obozu Herosów. Razem z moim bratem...-pokazałam palcem na Leo, który załapał o co mi chodzi i potaknął.-Uciekliśmy dzisiaj rano. Nasz boski rodzic nie raczył ruszyć tyłka i nas uznać.-odparłam tak naburmuszona jak można tylko można. Przez twarz Luke 'a mignął jakiś cień zrozumienia i współczucia.
-Oh. To smutne. Ale mogę wam pomóc. Chodźcie ze mną.-powiedział i ruchem dłoni pokazał wóz czekający na odjazd.
-No nie wiem...-zaczął Leo.
-Mój brat zawsze był nie ufny.-objęłam niby-brata ramieniem.-Ale ja myślę że z ciebie miły chłopak.-mrugnęłam do niego zalotnie. Uśmiechnął się i zaprowadził nas do wozu.
-Alyss.-szepnął Halt. Dzięki bogom że użył mojego ściemnionego imienia.-Uważajcie na siebie.
-Nas się tak szybko nie pozbędziesz.-odszepnęłam i wyszczerzyłam zęby.
-No ruszajcie się !-krzyknął Luke. Wzięłam Leo za rękę i poszliśmy oboje zająć miejsce koło chłopaka z raną na policzku. Kiedy wóz ruszył Leo ścisnął mocniej moją dłoń. Popatrzył mi prosto w oczy przekazując bezgłośne ,,Powodzenia,,. Uśmiechnęłam się do niego.
-Luke gdzie jedziemy ?-spytałam.
-Do miejsca w którym będziecie bezpieczni.-odparł i szarpnął za wodze.
-Bezpieczni ?
-Oh tak. Bogowie to osoby którym nie wolno ufać.-odparł nie spuszczając wzroku z drogi. Uznał że na tym koniec pogawędki po zacisnął wargi. Wyjechaliśmy z jaskini w której mieścił się ,,Drugi Olimp,,. Zaskakujące jak szybko ten pojazd się przemieszczał. Coś we mnie krzyczało i nakazywało natychmiastową ucieczkę. Ale coś innego mówiło że to jedyna rzecz jaką teraz mogę zrobić. Źle czy dobrze, dobrze czy źle ? Nie miałam pojęcia jak postąpiłam. Wiedziałam tylko jedno.
Teraz już nie ma odwrotu.
~~~
Ja taka tajemnicza *u* xD
Czekajcie na następną część ;)
w-koncu-bylo-dwoch-jonathanow-lt3.jpg

/Córka Zeusa

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego