• Wpisów: 15
  • Średnio co: 100 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 2 180 / 1605 dni
 
fantazyjnazuza
 
Hejka :3
Trochę jestem zdołowana bo ostatnio w ogóle nie wchodzicie na mojego bloga :(
Czyżby was moje opowiadanka nie ciekawiły ?
~~~
Biegłam. Nawet nie wiem po czym. Wokół mnie była tylko ciemna pustka jakbym biegła po chodniku na niebie w nocy.
-Lucy.-zagrzmiał niski, przerażający głos gdzieś za mną. Serce łopotało tak że mogło zbudzić umarłego. Pomimo rozkrwawionej kostki i wielkiej rany w prawym boku uciekałam przed czymś. Lub kimś.
-Możesz się przebierać. Możesz zmieniać imię. Ale nigdy nie ukryjesz się przede mną.-wrzasnął ponownie.
-Odejdź !-krzyczałam w pustkę dookoła mnie. Przede mną gdzieś daleko paliło się kwadratowe światełko.
-Olimp nie może cię chronić. Nawet twoi przyjaciele ta cała siódemka herosów nie odwróci przeznaczenia.-ryknął. Oddychałam coraz szybciej.
-Odejdź...-powiedziałam i otworzyłam gwałtownie oczy. Rozejrzałam się dookoła. Nadal siedziałam w namiocie z porwanymi herosami.
-To tylko sen...-szepnęłam sama do siebie. Mogła być jakaś pierwsza w nocy. Spojrzałam w bok. Sue mała siostrzyczka Jack 'a spała na jego kolanach. Leo siedział ze skrzyżowanymi nogami koło mnie. Przechylał czasami głowę to na jedną stronę to na drugą stronę. Ruszał wargami jakby przez sen prowadził rozmowę.
-Cicho.-szepnął ktoś koło namiotu. To był Luke. Trzymał w ręku latarnię a jego cień widać było na ścianach namiotu.
-Dobrze panie, będę cicho jak mysz. Mmm.... zjadłbym mysz.-odparł chrapliwy głos. Do cienia Luke 'a przybliżyła się zgarbiona postać która ciągnęła za sobą długi ogon.
-Musimy omówić kilka spraw z Wielkim Panem.-rzucił beznamiętnie Luke.
-Och tak panie. Już się do tego zabieram.-wycharczała tajemnicza postać.
-Ale nie tutaj głupcze !-trzepnął go w głowę syn Hermesa.-Zajmiesz się wszystkim w moim gabinecie.
-Oczywiście. Jak sobie życzysz.-wychrypiał ten z ogonem gada. Luke oddalił się z latarnią. Światło zgasło i znów nastała cisza. Słychać było tylko równomierne oddychanie półbogów.
-Nie !-krzyknął Leo i dał mi z liścia w twarz.
-Ej.-syknęłam dotykając policzka.
-Wybacz.-przeprosił syn Hefajstosa.-Myślałem że jesteś smokiem.
-Taka brzydka jestem ?-zaśmiałam się cicho.
-Nie ! Jesteś przepiękna... to znaczy nie przypominasz smoka tylko...-pogubił się.
-Zrozumiałam. Miałeś sen.
-Tak.-odparł ucieszony zmianą tematu.-W tym śnie...-przerwał.-Nie możemy tutaj rozmawiać.
-Jasne. Porozmawiamy jutro. Zapewne będziemy pracować tutaj jako niewolnicy...
-Musimy znaleźć miejsce w którym możemy swobodnie rozmawiać.
-Nie wiem czy coś takiego znajdzie...-przerwałam. W mojej ręce pojawił się talizman. Ten sam który dała mi moja zastępcza matka. Zmieniał się za każdym razem kiedy się na niego patrzyło. Raz był to piorun, raz lira, raz łuk a innym razem sowa. Wszystkie atrybuty bogów.
-Nie jesteś sama.-powiedzieli wszyscy mieszkańcy olimpu na raz w mojej głowie.
-Słuchaj. Idźmy spać. Coś się wymyśli.-mrugnęłam do niego okiem. Obrócił się na bok.
~~~
Nie mam za bardzo weny także przepraszam za nudny rozdział.

tumblr_n94kf6Sh301sdk773o1_500.gif

/FantazyjnaZuza

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego