• Wpisów: 15
  • Średnio co: 98 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 2 139 / 1574 dni
 
fantazyjnazuza
 
Witajcie !
Ohh 20 dni mnie nie było... miejmy nadzieje że nie płakaliście xD
Nie no...
Nie przedłużam czytajcie :*

~~~
-Ruszajcie się !-krzyknęła Harpia i trzasnęła mnie w plecy biczem. Upadłam na piach nie mając już sił.
-Jak cię dorwę, to przerobie na pieczonego indyka.-rzuciłam próbując wstać. Leo podał mi rękę. On też był słaby ale troszczył się o mnie, jak tylko mógł. Przebywaliśmy tutaj od dwóch dni i nic nie wskazywało na to że jesteśmy w ,,bezpiecznym miejscu,, jak to mówił Luke.
Codziennie rano wędrowaliśmy do stołówki żeby zjeść ,,śniadanie,, złożone z suchego chleba i szarej papki oraz mętnej wody. Po mizernym posiłku, pomagaliśmy w pracach. Ostrzenie mieczy, przegląd zbroi. Ci szczęśliwsi herosi dostawali pracę w kuchni gdzie zmywali naczynia po posiłkach bestii. Najgorzej mieli jednak ci którzy pracowali w pocie czoła reperując pojazdy, maszyny oblężnicze oraz bojowe rydwany które ociekały rdzą.
-Gdybym tylko mógł wystrzelić jakąś kule ognia w tego kurczaka.-zgrzytał zębami Leo podnosząc z ziemi rozklekotane drewniane koło.
-Nie wiem co robić.-szepnęłam.-Bogowie od tamtej nocy nie dali mi żadnego znaku.
-Może czekają aż ty coś zrobisz ?
-Ale co ?-spytałam unikając wzroku Harpii która szukała jakiegoś nieszczęsnego niewolnika do trzaśnięcia biczem.
-Czekaj... mam plan.-wysapał Leo z pod rydwanu.-Podaj mi ten klucz.
-Plan ?-spytałam z nadzieją podając narzędzie.
-Chodź tutaj.-poprosił. Po chwili czołgania się byłam już koło Leo. Przekręcał jakąś śrubę w podwoziu.
-I co z tym planem ?
-Kiedy zrobi się ciemno, wymkniemy się z namiotu dla niewolników i odwiedzimy Luke 'a.
-Nie uda nam się. Przecież jesteśmy pod okiem strażników.
-Pomogę ci w manipulowaniu Mgłą.
-Mgła ? Co do tego ma jakaś Mgła ?
-Nie mam czasu na głębokie wyjaśnienia. Wiedz tylko że dzięki niej zwiedziemy strażników. Luke przecież od jakiegoś czasu wychodzi w nocy i wraca nad ranem z tym dziwacznym sługą.
-Bardzo zwariowany i niebezpieczny plan.
-Taki jak ja.-zaśmiał się Leo. Miałam ochotę go uściskać, ale nie mogłam. Podwozie rydwanu nie pozwalało na to. Za miast tego dałam mu całusa w policzek kiedy siłował się z metalową rurką. Popatrzył na mnie i zamrugał. W tedy jakiś dziwny, czarny płyn trysnął mu na koszulę i bandamkę oblewając przy tym twarz.
-Nie jest tutaj za romantycznie.-stwierdził Leo wycierając twarz rękawem.
-Mnie się podoba.-zaśmiałam się i pomogłam mu naprawić pękniętą rurę.
~~~
Czyżby Lucy poczuła coś do Leo ? xD
Gadam jak dziecko z telenoweli ;-; :D
Czekajcie na następny rozdział ;)
779269b108866cc6.jpg

/FantazyjnaZuza

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego